
Łańcuchy
Koniec nastąpił, kiedy ludzie zaczęli mieć marzenia. Niektórzy, dzięki szczęściu, ciężkiej pracy lub innym, mniej lub bardziej magicznym okolicznościom, byli w stanie osiągnąć swoje cele.
Tacy ludzie stawali się inspiracją albo wrogami tych, którzy nie mieli potrzebnych środków, ani możliwości, by również móc dojść na szczyt. Byli też na tym świecie ludzie, którzy żyli bez marzeń, jednak i oni nie mogli uciec od presji wywieranej przez resztę społeczeństwa. Powstały grupy, tworzące własne kraje, do których wstępu nie mieli „ci lepsi”, „ci gorsi”, „ci inni”.
Bardzo szybko różnice stały się przyczyną katastrofy. Ci, którzy osiągali wiele, chcieli od życia jeszcze więcej. Ci, którzy niczego nie osiągnęli, naturalnie planowali w końcu spełnić swoje marzenia. Ci, którzy niczego nie oczekiwali, byli zmuszani przez tych, którzy chcieli, by też chcieć. Powstała chciwość. Chciwość doprowadziła do konfliktów. Konflikty doprowadziły do wojen. Wojny doprowadziły do chorób i biedy. A to sprowadziło na ten świat gniew sił wyższych…
Po planecie pozostał jedynie pył rozproszony po kosmosie. Każda drobinka tego pyłu była jednak częścią czegoś większego, czegoś, co chciało z powrotem ułożyć się w całość…
I nie mam pomysłu, co dalej.
tekst bez tytułu, napisany niebieskim długopisem na kartce białego papieru, osoba autorska nieznana, dzieło znalezione w kałuży obok kontenerów na odpady na osiedlowym śmietniku, papier przemoczony, zgnieciony w kulkę, tekst skreślony, rozmazany
Powyższy fragment mógł być początkiem powieści sci-fi, lecz najprawdopodobniej nigdy nie będę mieć co do tego stuprocentowej pewności. Zajmuję się bowiem poszukiwaniem historii, które, z nieznanych mi powodów, zostały porzucone przez swoich twórców. Te właśnie teksty, rozrzucone po świecie w mniej lub bardziej spektakularny sposób, stają się źródłem moich nieskończonych domysłów. Nie chodzi mi tylko o fragmenty powieści aspirujących pisarzy, ale także o opisy ulotnych momentów codzienności, o schematy ciągów przyczynowo-skutkowych tworzących życie. Chcę, by te rozproszone drobinki też mogły zostały zauważone w czasach, w których liczy się głównie to, co wielkie, głośne i doskonałe. Szukam więc notatników w antykwariatach, przeglądam zawartość torebek i ubrań w second-handach, i papier oddawany na makulaturę, będący głównie zbiorem dziecięcych rysunków i zapisanych szkolnych zeszytów. Wertuję też książki w bibliotece w poszukiwaniu skrawków papieru użytych jako zakładki. Najczęściej są to listy zakupów, fragmenty gazet albo czyjeś numery telefonów. Czasami znajduję kartki z cytatami, które poruszyły czytelników danej lektury, lub zapisane ołówkiem komentarze na stronach powieści. Wszystko to jest dowodem na to, że ludzie wokół żyją swoim własnym życiem, a teksty te stanowią początki wyjątkowych historii. Co mogło wyniknąć ze zgubienia listy zakupów i zapomnieniu o kupieniu mleka? Czy ktoś zadzwonił pod zapisany numer telefonu? Jeśli tak, to co udało się załatwić? Jeśli nie, dlaczego? Czy wypisane cytaty z książek zmieniły czyjś światopogląd lub styl życia?
Wielokrotnie słyszałam, że jestem wścibska, że nie pozwalam umrzeć temu, co zostało skazane na śmierć. Nie zamierzam jednak przestawać szukać. Zachwycają mnie te mikrodzieła dnia codziennego, lecz muszę przyznać, że najbardziej lubię znajdować fragmenty fikcji. Zastanawia mnie, dlaczego ludzie zaczynają pisać opowieści. Co ich do tego skłania? Staram się odgadnąć, kim była osoba, która porzuciła swój projekt. Dlaczego to zrobiła? Dlaczego w ogóle ktoś z własnej woli daje się zakuć w łańcuch, jakim jest tworzenie własnej sztuki? Każda litera, każde słowo, każde zdanie… to wszystko prowadzi do spirali myśli, do niekończącego się „ale”, do powstawania historii, które nie będą chciały wypuścić ze swojego ucisku, których ciężar nieraz będzie przytłaczający. Każdy początek prowadzi nieuchronnie do wielu dylematów, a w ostateczności, do końców. A jednak ludzie zaczynają, nie zawsze wyobrażając sobie ostatnią kropkę. Czasami wystarczy im to, że mogą trwać. Początki nadają sens ich życiu.
Zaczytywanie się w historiach innych ludzi pozwala mi zapomnieć o moich własnych słowach, które nie mogą wydostać się na zewnątrz. Nie chcę, by moje myśli ode mnie uciekły, by były bezbronne w wielkim świecie, gdzie każdy może je rozszyfrować, analizować i interpretować wedle swojego uznania. Nigdy niczego nie napisałam. Nigdy niczego nie napiszę. Dlaczego teraz piszę?
XYZ
Magdalena Hrabak
Absolwentka twórczego pisania i filologii romańskiej. Redaktorka w czasopismach Skrawki i Heights. Interesuje się wszystkimi aspektami związanymi z literaturą fantasy. Autorka tekstów będących częścią wystawy fotograficzno-literackiej Narracje ’25 oraz publikacji Tush w ruhu, nawiązującej do wydawnictw awangardowych. Najbardziej lubi pisać w towarzystwie swoich świnek morskich i żółwia.
